Najnowszy Post

Nude czy nie nude ? Czy cieliste paznokcie Mi pasują ? Dzisiaj kochani paznokcie w kolorze jaki nie gości za często u mnie czyli Nude. Ni...

Nude czy nie nude ? Czy cieliste paznokcie Mi pasują ?


Dzisiaj kochani paznokcie w kolorze jaki nie gości za często u mnie czyli Nude. Nie jestem wielką fanką cielistych paznokci, bo mam wrażenie że odcienie odcienie wymazują paznokcie.Na długich paznokciach jeszcze to jakoś przejdzie, ale nigdy nie rozumiałam zamiłowania posiadaczek krótkich paznokci do tych właśnie odcieni. Wiadomo jednak gusta są różne, a to jest tylko moje subiektywne zdanie.


Na paznokciach mam przepiękny lakier Indigo Nude Chick czyli połączenie beżu z różem. Jakoś sam kolor nie bardzo Mi się widział i planowałam zmalować na nim białe gwiazdki. Wiecie te które ostatnimi czasy stały się mega modne i nie sposób na nie nie trafić. Kiedy jednak zabierałam się za ich malowanie zadzwonił kurier i przyniósł NeoNail Chrome Flakes. Zmieniłam więc swoja koncepcje i zmalowałam coś z ich użyciem.

NeoNail Chrome Flakes Effect to metaliczne cieniutkie folie do zdobienia paznokci występują w 3 odcieniach: srebro, złoto i miedz. Jak widać w tej stylizacji postawiłam na miedz, żeby uzyskać nieco kontrastu. Listki namalowałam żelem z AliExpress, a całość pokryłam NeoNail Top Velour.







Jak Wam się podoba ?


Zimowe paznokcie czyli co nosiłam podczas kolacji Wigilijnej.  Miałam wielki dylemat z tym co zmalować na paznokciach . Nie mogłam si...

Zimowe paznokcie czyli co nosiłam podczas kolacji Wigilijnej. 


Miałam wielki dylemat z tym co zmalować na paznokciach. Nie mogłam się zdecydować, za dużo pomysłów, a tak mało czasu. Dlatego też jak widać po odroście zdjęcia były robione dopiero po tygodniu. Ostatecznie postawiłam na niezbyt radosny motyw, bo kolory raczej nie są typowo świąteczne. Pojawiają się jednak gwiazdki i śnieg więc jest ok. 

Jako kolor bazowy użyłam nowego lakieru z limitowanej edycji Moulin Rouge od NeoNail. Kolekcja składa się z 6 brokatowych lakierów w odcieniach czerwieni, zieleni (bardzo świąteczne), granatu i srebra. Bardzo fajna kolekcja i trochę szkoda, że jest limitowana. Ma tez bardzo fajne nazwy lakierów: Alizee, Satin, Felicita, Nicole, Sophie i Laetitia.

Moulin Rouge Satin to mój kolor bazowy czyli taki ciemny fioletowo-czerwony odcień. Nieco rozjaśniłam go dodając takie białe 'paćki' i stonowałam pokrywając matowym topem Velour. Następnie narysowałam lakierem gwiazdki, które posypałam syrenką. Białym lakierem dorobiłam jeszcze takie białe kropki, które maja robić za śnieg :)








Jak Wam się podoba ?



NeoNail wprowadziło dwa nowe kolory Aquarelle: złoty i srebrny. Długo zastanawiałam się co zmalować z ich użyciem, ale jak zwykle wypadło n...

NeoNail wprowadziło dwa nowe kolory Aquarelle: złoty i srebrny. Długo zastanawiałam się co zmalować z ich użyciem, ale jak zwykle wypadło na róże. Ja nie wiem, ale uwielbiam ten motyw na paznokciach, a dzięki Aquarelle tak łatwo je zmalować. 



Postawiłam na klasykę czyli czerń. Czerń i złoto czy może być coś lepszego?
Żeby nadać nieco kontrastu paznokcie z różami pokryłam matowym topem. Dzięki temu róże stały się bardziej wyraziste.

NeoNail Aquarelle Gold piękny złoty kolor w wersji do tworzenia Shramm effect. Świetne posunięcie, aby dodać do kolekcji odcienie złota i srebra.

NeoNail Top Velour nowy top przeznaczony do stosowania na lakiery hybrydowe. Dzięki niemu uzyskamy matowy look.





Jak Wam się podoba taki bardziej elegancki look ?



Jesienna kolekcja lakierów NeoNail BOHO to 7 lakierów w kolorach fioletu, różu i zieleni.  Lavender Morning to jasny różowo-fioletowy ...

Jesienna kolekcja lakierów NeoNail BOHO to 7 lakierów w kolorach fioletu, różu i zieleni. 


Lavender Morning to jasny różowo-fioletowy kolor, taki nieco pudrowy. Jego odcień bardzie przypomina jasny wrzos niż lawendę, ale co ja się tam znam :p

Początkowo nie podobał Mi się na paznokciach, ale po jakimś czasie do niego przywykłam i bardzo fajnie się go nosiło.






Promocja w Rossmannie trwa w najlepsze. Ja jednak swoje zakupy zakończyłam i nie planuję już tam wracać. Nie obyło się jednak bez małych pro...

Promocja w Rossmannie trwa w najlepsze. Ja jednak swoje zakupy zakończyłam i nie planuję już tam wracać. Nie obyło się jednak bez małych problemów podczas zakupów.


Moje planowane zakupy to głównie nowości, których wiadomo na sklep przychodzi niewiele. Wybrałam się więc do sklepu z samego rana, aby mieć większe szanse na ich dostanie. Szczęśliwa udałam się do kasy i tam czekała mnie niemiła niespodzianka, a mianowicie nowości nie wchodziły na promocję.

Po południu okazało się, że nowości zostały dodane i już można je kupić. Co z tego jeśli jestem  w pracy do wieczora. Byłam bardzo tym wszystkim poirytowana, bo nie po to wstawałam wcześniej i leciałam do Ross przed pracą żeby nie kupić tego co chciałam. Jednak się udało i kupiłam wszystko w 3 ratach. Mam nadzieję, że Ross jednak lepiej będzie dopracowywał swoje kolejne promocje.

Przejdźmy jednak do rzeczy, czyli tego co kupiłam.

Bell HYPOAllergenic, puder kompaktowy SPF 50 


Nie miałam najmniejszego problemu z jego zakupem. Nikt na moim Ross nie zwracał na nie uwagi. Nie wiem czemu, bo jednak najbardziej to właśnie na nim Mi zależało.


Lovely Duo Ombre 


Nowość, która bardzo mnie ciekawiła. Polubiłam pomadki w kredce, a tu mam 2w1. Zobaczymy jak to będzie z tym ombre na ustach. Wzięłam wszystkie kolory, czyli 4.

Pomadki te mają nieprzyjemny zapach. Po wykręceniu czuć taki zapach jak przy lutowaniu. Jeszcze nigdy się z czymś takim nie spotkałam.


Wibo Banana Powder & Wibo Rice Powder 

Szał totalny jest na te pudry, a i bez promocji ciężko je zdobyć. Postanowiłam więc skorzystać z okazji i je przetestować. Początkowo planowałam jedynie kupić bananowy, ale ryżowy jakoś tak trafił w duecie.

Wibo Selfie Loose Shimmer rozświetlacz 


Kocham rozświetlacze więc i nowe sypkie mnie zaciekawiły. Zwłaszcza ten fioletowy i różowy. Ostatecznie jednak i złoty trafił w moje łapki. Maja rozkoszne opakowania, które od razu mnie urzekły.


Wibo Ultra Matte matowa pomadka do ust


Kolejna nowość od Wibo. Uwielbiam pomadki matowe, a ta już trafiła do moich ulubieńców. Jest niesamowicie wytrzymała. Cudo, cudo, cudo!!


Wibo Million Dollar Lips matowa pomadka

Polowałam na nr 1 bardzo długo i w końcu ją mam. Jest to bardzo fajna pomadka w śmiesznej cenie.



Alterra, pomadka ochronna do ust z rumiankiem BIO 


Kupiłam z myślą o brwiach. Tyle już osób Mi mówiło, że świetnie się sprawdza w roli odżywki, że postanowiłam wypróbować.



Rimmel Fresher Skin & Manhattan Fresher Skin

Dwa bardzo lekkie podkłady, które kupiłam tylko dlatego, że były po ok.5zł. Zatrzymam je na lato, bo taka lekka konsystencja powinna się super sprawdzić w upalne dni.



To moje zakupy, a Wy co kupiliście??



Każdy z nas lubi pięknie opaloną skórę, jednak nie wszyscy lubią przebywać na słońcu. Dodatkowo nadmierne wystawianie się na słoneczko niezb...

Każdy z nas lubi pięknie opaloną skórę, jednak nie wszyscy lubią przebywać na słońcu. Dodatkowo nadmierne wystawianie się na słoneczko niezbyt sprzyja kondycji naszej skóry. Na szczęście na rynku dostępne są produkty, dzięki którym możemy uzyskać efekt opalonego ciała bez wychodzenia z domu. Dzisiaj przedstawię Wam różnicę między samoopalaczem a balsamem brązującym o których to sama do niedawna nie miałam pojęcia.

Samoopalacz czy balsam brązujący? Co wybrać?

Efekt opalenizny na skórze  uzyskujemy dzięki dihydroksyacetonowi potocznie zwanemu DHA. Jest to związek chemiczny, który w kontakcie ze skórą barwi ją na ciemniejszy odcień. Towarzyszy temu charakterystyczny intensywny zapach, którego osobiście nie cierpię i w sumie nie znam osoby której by się podobał.

Ponieważ samoopalacze posiadają duże stężenie DHA to właśnie w nich zapach jest tak bardzo uciążliwy. Firmy prześcigają się, aby w ich produktach charakterystyczny 'smrodek' był jak najmniej wyczuwalny maskując go różnego rodzaju perfumami. Jednak jest to trochę walka z wiatrakami, bo zapach ten jest nieodzownym elementem i im większe stężenie DHA tym zapach będzie bardziej wyczuwalny. Jest to cena jaka płacimy za szybki efekt opalenizny, bo działają bardzo szybko, po 2h mamy już widoczny efekt na skórze. Musimy jednak bardzo uważać na to w jaki sposób aplikujemy produkt, ponieważ samoopalacze lubią robić smugi. Jeśli nie mamy wprawy w ich nakładaniu i zrobimy to niedokładnie to efekt końcowy może nas niemile zaskoczyć. Podczas aplikacji należy też zwrócić szczególną uwagę na łokcie, kolana i kostki, bo to właśnie w tym miejscach najłatwiej osiągnąć efekt pomarańczowej niezbyt ładnej opalenizny. Przed aplikacją wskazane jest wykonanie peelingu, aby pozbyć się martwego naskórka i zmniejszyć ewentualność powstania plam. Kolejnym minusem jest fakt, że do momentu wchłonięcia się samoopalacz może brudzić ubrania, dlatego należy unikać kontaktu z tkaniną bezpośrednio po aplikacji. Należy również pamiętać o tym, że samoopalacz nie zastępuje balsamu i mimo podobieństwa w wyglądzie i aplikacji nie nawilża naszej skóry.

Balsamy brązujące to takie połączenie zwykłego balsamu z samoopalaczem. Posiadają wszystkie atuty balsamów pielęgnacyjnych i spokojnie mogą je zastąpić, a dodatkowo nadają naszej skórze pięknego koloru. Balsamy mają mniejsze stężenie DHA w porównaniu z samoopalaczem więc na efekty ich działania będziemy musieli poczekać nieco dłużej, ale dzięki temu nie musimy uważać podczas ich aplikacji, bo praktycznie nie robią smug. Możemy też  łatwo kontrolować efekt jaki uzyskujemy na skórze, a w razie potrzeby zastosować balsam kilka razy w ciągu dnia aby uzyskać mocniejszą opaleniznę. Balsamy brązujące wchłaniają się bardzo szybko, praktycznie zaraz po aplikacji możemy się spokojnie ubrać bez obawy, że pobrudzimy nasze ubrania. Charakterystyczny zapach DHA jest prawie niewyczuwalny, dzięki niskiemu stężeniu tego środka.

Samoopalacze są dostępne na rynku bardzo długo. Jest ich niesamowicie dużo i mają zapewne swoich zwolenników do których to ja nie należę. Jestem zdecydowanym zwolennikiem balsamów brązujących, ponieważ zarówno aplikacja jak i efekt opalenizny jaki przy ich użyciu otrzymuje bardziej odpowiada moim potrzebom. Jestem osobą dosyć bladą i podczas użytkowania samoopalacza na mojej skórze powstają bardzo widoczne, a co za tym idzie nieestetyczne smugi. No i ten zapach którego nie cierpię i czuje go cały dzień na sobie, zresztą nie tylko ja. Stosując balsamy brązujące nie mam takich problemów, a ich aplikacja jest bardzo szybka, praktycznie niczym się nie różni od stosowania zwykłego balsamu. Jedyną rzeczą o której należy pamiętać, to to aby po zastosowaniu balsamu brązującego umyć ręce, zresztą tak samo jest przy samoopalaczu. Jeśli o tym zapomnimy, nasze dłonie będą przypominać pomarańcze. Zacieki między palcami i bardzo nieestetyczny pomarańczowy odcień skory od spodu, na pewno nikomu nie przypadnie do gustu.
Tak więc jeśli nie zależy Wam na natychmiastowym mocnym efekcie opalenizny polecam użycie balsamów brązujących. Jeśli natomiast chcecie uzyskać szybko mocną opaleniznę i macie już pewną wprawę, to warto jednak sięgnąć po samoopalacz.

Mam nadzieję, że post okaże się pomocny. Dajcie znać w komentarzach jakie macie doświadczenie oraz który z tych produktów bardziej przypadł Wam do gustu.

Na paznokciach zaczynają pojawiać się jesienne kolory. Neony i pastele powoli ustępują szarością i ciemnym kolorom.  Agitated Ocean ...

Na paznokciach zaczynają pojawiać się jesienne kolory. Neony i pastele powoli ustępują szarością i ciemnym kolorom. 



Agitated Ocean to zdecydowanie mój ulubieniec, pochodzi z najnowszej kolekcji NeoNail Boho stworzonej we współpracy z Joanną Krupą. Piękny zielono-niebieski kolor, taki bardzo ciemny turkus. Niesamowicie trudny do sfotografowania kolor ponieważ na zdjęciach wychodzi granatowy. Tylko na żywo można zobaczyć tak do końca jaki naprawdę jest piękny.

Asteroid pochodzi z kolekcji NeoNail Star Glow. Są to takie lakiery topy- w przezroczystej bazie zatopione zostały opalizujące fleksy. Solo lakierami raczej nie uda się nam uzyskać pełnego krycia, ale nie do takich celów zostały stworzone. Lakier Asteroid opalizuje różowo-zielono i ładnie skomponował się z niebiesko-zielonym odcieniem Agitated Ocean. Postanowiłam jednak nie dawać go na całość paznokcia, a jedynie delikatnie od góry, dzięki czemu uzyskałam bardziej elegancki efekt na paznokciach.




Czy jesień zawitała już na waszych paznokciach?


Peeling do ust to Must Have każdej fanki matowych pomadek. Dzięki niemu nasze usta staną się gładkie i jędrne.  Jestem fanką matowych ...

Peeling do ust to Must Have każdej fanki matowych pomadek. Dzięki niemu nasze usta staną się gładkie i jędrne. 



Jestem fanką matowych pomadek, ale jak wiadomo lubią one przesuszać usta, więc wskazane jest, aby oprócz ich codziennego nawilżania raz na jakiś czas wykonać peeling w celu pozbycia się martwego naskórka. O zaletach peelingu raczej nie muszę Wam pisać i każdą z nas doskonale wie jak dobrze wpływa on na kondycję naszej skory.

Skusiłam się na zakup peelingu od Evree, ale tak na dobrą sprawę zbyt dużego wyboru w tej kwestii nie miałam, ponieważ na naszym polskim rynku nie ma za wiele peelingów do ust, a moja pomadka-peeling z Eveline została wycofana. Mogła bym oczywiście zamówić coś online z zagranicy, ale wówczas ceny jakie wychodzą są dla mnie nie do przyjęcia, bo sorry ale nie wydam 40zł za malutki słoiczek. Po prostu nie i koniec, bo jak by na to nie patrzeć jest to głównie cukier i odrobina jakiś olejków więc produkty bardzo tanie.
No i oczywiście tutaj wiele osób stwierdzi, że skoro jest to tylko cukier i olejki, to czemu sama sobie takiego peelingu nie zorbie w domu. Odpowiedz jest bardzo prosta, bo jestem za leniwa, dodatkowo kiedy w końcu chciałam się za to zabrać okazało się, że a to nie mam odpowiedniego słoiczka, a to muszę dokupić olejek i tak moja ochota na produkcje własnego szybko mijała.


Cukrowy peeling evrée® sprawi, że Twoje usta będą delikatnie złuszczone, nawilżone i wygładzone. Ty odczujesz komfort, a one odzyskają zdrowy wygląd i sensualną miękkość. 99% naturalnych składników. Formuła balsamu zawiera naturalne, wysoce skoncentrowanie składniki: cukier, roślinna wazelina, olejek rycynowy, masło mango, olej awokado. 

Peeling znajduje się w małym plastikowym słoiczku o pojemności 10ml, który dodatkowo zapakowany jest w kartonik. Słoiczek posiada nakrętkę i takie podwójne ścianki, zewnętrzna jest przezroczysta, natomiast wsad różowy, co daje taki fajny trójwymiarowy efekt. Bardzo ładnie się prezentuje, a dzięki temu, że jest taki malutki bez problemu znajdzie swoje miejsce w każdej damskiej torebce czy kosmetyczce.

Peeling występuje w dwóch wersjach smakowych/zapachowych, poziomka i pomarańcza. Wybrałam poziomkową wersje ponieważ nie przepadam jakoś za pomarańczą. Zarówno kolorystyka opakowania jak i zapach poziomki bardziej do mnie przemawiał. Szkoda jednak, ze ogólny wybór ogranicza się jedynie do dwóch wariantów. Mam nadzieje, że z czasem się to zmieni i firma Evree wprowadzi do swojej oferty więcej smaków.


Ponieważ peeling w 99% składa się z naturalnych składników: cukier, roślinna wazelina, olejek rycynowy, masło mango, olej awokado, został dodatkowo zabezpieczony sreberkiem. Bardzo lubię takie zabezpieczenia, bo przynajmniej mam pewność, że nikt nie wsadzał tam swoich paluchów. Po zerwaniu sreberka od razu czuć mocny, słodki zapach takiej chemicznej poziomki podejrzewam że w przypadku pomarańczy będzie podobnie. Bardzo dobrze jednak, że jest on taki sztuczny, a nie pachnie takimi świeżymi owocami, bo dzięki temu nie mam ochoty go zjeść. Pragnę jednak nadmienić, że peeling ten jest jadalny i zjedzenie go z ust, zamiast wytarcia w żaden sposób nam nie zaszkodzi. Jednak jedzenie go prosto ze słoiczka nie jest wskazane.

Konsystencja jak na peeling cukrowy przystało dosyć gęsta, ale nie na tyle zbita żeby  były problemy z jego wydostaniem ze słoiczka. Kryształki cukru są dosyć duże więc peeling ma naprawdę fajne silne działanie. Tak więc pamiętajmy o tym, aby nie trzeć za mocno ust, bo możemy jednak przesadzić i zrobić sobie krzywdę. Cała masa jest w kolorze takiego słodkiego pudrowego jasnego różu, idealnie pasuje do opakowania.


Co do skuteczności peelingu, nie mam żadnych zastrzeżeń, idealnie poradził sobie z usunięciem suchych skórek. Usta po jego zastosowaniu stały się miękkie, wygładzone i naprawdę fajnie nawilżone. Idealnie przygotowane aby nałożyć na nie matową pomadkę, która już nie podkreśli suchych skórek.

Używacie peelingów do ust?